Niemiecki historyk o relacjach Polski z Ukrainą. Wszystkiemu winna przeciążona biurokracja?

Spór między Warszawą a Kijowem wciąż odbija się szerokim echem także poza Polską i Ukrainą. Tym razem do napięć odniósł się niemiecki historyk Martin Schulze Wessel. Na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung” ocenił, że symboliczne gesty obu stron mogą mieć znacznie poważniejsze konsekwencje, niż dziś się wydaje.

Niemiecki historyk analizuje spór. Wskazuje na różnice w podejściu do Wołynia
Martin Schulze Wessel, historyk specjalizujący się w dziejach Europy Wschodniej, poświęcił relacjom polsko-ukraińskim obszerny komentarz opublikowany w “Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Autor zwraca uwagę, że obecny kryzys nie wynika wyłącznie z bieżącej polityki, lecz także z odmiennego sposobu postrzegania historii przez oba państwa.

Jak zauważa, w Polsce rzeź wołyńska od lat stanowi jeden z najważniejszych elementów pamięci historycznej, podczas gdy w Ukrainie badania nad tymi wydarzeniami dopiero się rozwijają, a trwająca wojna nie sprzyja krytycznej refleksji nad własną przeszłością.

Historyk przypomina również znaczenie hasła “Za wolność naszą i waszą”, które – jak podkreśla – ”ma w Polsce niemal mityczny wymiar”. Dodaje przy tym, że obecnie to Ukraina walczy nie tylko o własną niepodległość, ale również o bezpieczeństwo Polski i innych państw Europy.

Schulze Wessel ocenia jednocześnie, że mimo narastających napięć w obu krajach nie brakuje środowisk starających się utrzymać dialog. Wskazuje na działania historyków i organizacji społecznych prowadzących wspólne badania nad wydarzeniami na Wołyniu. Jego zdaniem właśnie takie inicjatywy mogą w przyszłości odegrać ważniejszą rolę niż polityczne spory.

Niemiecki historyk wskazał możliwą przyczynę. Tak tłumaczy decyzję Zełenskiego
Autor komentarza odniósł się również bezpośrednio do wydarzeń, które doprowadziły do obecnego kryzysu dyplomatycznego. Przypomniał odebranie Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego oraz późniejsze odsyłanie polskich odznaczeń przez ukraińskich polityków. W jego ocenie są to wydarzenia bez precedensu we współczesnej dyplomacji.

W takich okolicznościach wydarzyło się coś, co w dyplomacji jest raczej bezprecedensowe. Gdy minie trochę czasu, tę farsę zapamiętamy albo jako historyczną anegdotę, albo z głębokim smutkiem – pisze historyk.

Schulze Wessel przedstawia także własną interpretację decyzji Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia “Bohaterów UPA”. Jego zdaniem ”raczej nie było to celowe posunięcie polityki historycznej Zełenskiego”. Historyk przypuszcza, że wniosek zgłoszony przez jednostkę wojskową mógł po prostu nie zostać odpowiednio zweryfikowany przez otoczenie prezydenta.

Raczej można założyć, że wniosek złożony przez ukraińską jednostkę bojową nie został sprawdzony w otoczeniu Zełenskiego. To znak, że prezydencka biurokracja jest przeciążona w czasie, kiedy tak naprawdę chodzi o przetrwanie w prawdziwej wojnie – stwierdza.

Mein Kommentar zum polnisch-ukrainischen Geschichtskonflikt, auch mit Eindrücken von der internationalen Sommerschule des Mykola-Haievoi Zentrums in Lviv #Ukraine #Polen https://t.co/PpNAqMuLC0

— Martin Schulze Wessel (@MSchulzewessel) July 1, 2026
Co dalej z relacjami Polski i Ukrainy? Historyk wskazuje na rolę naukowców i społeczeństwa
Spór między Warszawą a Kijowem wybuchł po decyzji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia “Bohaterów UPA”. W Polsce krok ten spotkał się z ostrą krytyką ze względu na odpowiedzialność Ukraińskiej Powstańczej Armii za zbrodnie na ludności polskiej podczas rzezi wołyńskiej. W odpowiedzi prezydent Karol Nawrocki odebrał Zełenskiemu Order Orła Białego, uzasadniając decyzję koniecznością obrony pamięci historycznej. Kolejne dni przyniosły dalszą eskalację napięć – ukraińscy politycy zaczęli odsyłać polskie odznaczenia, a po obu stronach pojawiły się wzajemne komentarze i oświadczenia.

Martin Schulze Wessel zwraca jednak uwagę, że obok politycznego sporu istnieje również inny wymiar relacji polsko-ukraińskich. W swoim tekście podkreśla znaczenie środowisk naukowych i obywatelskich, które od lat prowadzą wspólne badania nad trudną historią obu narodów. Jako przykład wskazuje projekty realizowane przez polskich i ukraińskich badaczy, m.in. Elżbietę Kwiecińską i Petra Dołhanowa, oparte na relacjach świadków wydarzeń wołyńskich. Na zakończenie historyk stawia pytanie o przyszłość stosunków między Warszawą a Kijowem. Jego zdaniem kluczowe będzie to, “czy zwycięży logika populistycznych gestów i symbolicznych konfliktów, czy może większy wpływ odzyskają środowiska obywatelskie, nastawione na dialog i odpowiedzialność za relacje między narodami”.

Leave a Comment