Najnowszy sondaż pokazuje, jak Polacy oceniają reakcję władz na doniesienia ze Szpitala Południowego. Przewagę mają odpowiedzi krytyczne wobec rządu i Donalda Tuska. Sprawa warszawskiej placówki wciąż budzi duże emocje.
Sprawa Szpitala Południowego wraca w sondażu
Doniesienia dotyczące Szpitala Południowego od kilku tygodni pozostają jednym z tematów, które wywołują polityczne i społeczne napięcia. Kolejne publikacje opisujące funkcjonowanie warszawskiej placówki sprawiły, że sprawa wyszła poza lokalny wymiar i zaczęła być oceniana także przez pryzmat reakcji władz państwowych. Właśnie tego dotyczyło najnowsze badanie SW Research przeprowadzone na zlecenie Onetu.
Polacy ocenili działania rządu po kontrowersjach w Szpitalu Południowym. Jest nowy sondaż
Donald Tusk, fot. Andrzej Iwanczuk/East News
Respondentów zapytano o to, jak oceniają działania rządu oraz premiera Donalda Tuska po ujawnieniu informacji o możliwych nieprawidłowościach w szpitalu. Wyniki pokazują, że temat nie jest dla opinii publicznej obojętny, choć część badanych wciąż nie ma jednoznacznego zdania albo przyznaje, że nie zna szczegółów całej sprawy. To istotne, bo afera wokół placówki obejmuje już kilka różnych wątków – od organizacji pracy szpitalnego oddziału ratunkowego, przez doniesienia o specjalnym traktowaniu polityków, aż po najnowsze informacje dotyczące prosektorium.
W praktyce badanie stało się więc nie tylko oceną samej placówki, ale także testem społecznego odbioru tego, jak władze zareagowały na serię kolejnych publikacji. Szczególnie że sprawa Szpitala Południowego dotyczy obszaru wyjątkowo wrażliwego: ochrony zdrowia, bezpieczeństwa pacjentów i zaufania do publicznych instytucji.
Respondenci ocenili reakcję rządu i Donalda Tuska
Z badania SW Research dla Onetu wynika, że największa grupa ankietowanych źle ocenia działania rządu i premiera po ujawnieniu doniesień dotyczących Szpitala Południowego. Negatywną opinię wyraziło 42,9 proc. uczestników sondażu. To oznacza, że krytyczne głosy wyraźnie przeważyły nad ocenami pozytywnymi.
Działania władz bez zastrzeżeń oceniło 25,8 proc. respondentów. Jednocześnie 20,6 proc. badanych wskazało, że nie ma w tej sprawie wyrobionej opinii. Kolejne 10,7 proc. ankietowanych przyznało, że nie zna szczegółów sprawy. Te dane pokazują, że choć temat jest szeroko komentowany, nadal istnieje znacząca grupa osób, które nie śledziły dokładnie kolejnych informacji albo nie chcą jednoznacznie oceniać reakcji rządu.
Sondaż przeprowadzono 1 lipca 2026 r. metodą CAWI, czyli internetowych wywiadów ankietowych. W badaniu wzięło udział 832 dorosłych mieszkańców Polski. Wyniki wskazują, że sprawa Szpitala Południowego stała się już nie tylko kwestią dotyczącą jednej warszawskiej placówki, ale także elementem szerszej oceny sprawności i wiarygodności instytucji publicznych.
Wynik badania jest tym bardziej znaczący, że kolejne doniesienia pojawiały się stopniowo. Najpierw opinię publiczną poruszyły informacje o organizacji pracy w szpitalu, później doszły wątki polityczne, a następnie zarzuty dotyczące bezpieczeństwa pacjentów. Każda następna publikacja zwiększała presję na osoby odpowiedzialne za nadzór nad placówką i wymagała od władz jasnej reakcji.
Od SOR-u po prosektorium. Tak narastała afera wokół placówki
Afera wokół Szpitala Południowego nabrała rozgłosu po publikacjach dotyczących 28-letniego lekarza bez specjalizacji, który kierował szpitalnym oddziałem ratunkowym. Z ujawnionych dokumentów miało wynikać, że w 2025 r. przepracował 3976 godzin. Jednocześnie pełnił funkcję radnego warszawskiego Ursusa. Ten wątek wywołał pytania o organizację pracy w placówce, zakres obowiązków oraz nadzór nad osobami zajmującymi odpowiedzialne stanowiska.
Później pojawiły się kolejne informacje dotyczące funkcjonowania szpitala. Według publikacji w placówce miał działać tzw. „salonik VIP”. To właśnie tam politycy Koalicji Obywatelskiej mieli otrzymywać świadczenia poza kolejnością. Ten wątek szczególnie mocno wybrzmiał w debacie publicznej, ponieważ dotyczył możliwego uprzywilejowania osób związanych z partią rządzącą w dostępie do publicznej opieki zdrowotnej.
Następnie głos zabrał były ordynator chirurgii Emil Jędrzejewski. Przekazał on, że błędy medyczne w Szpitalu Południowym miały prowadzić do zgonów pacjentów. Te doniesienia jeszcze bardziej zaostrzyły dyskusję, bo przeniosły ciężar sprawy z kwestii organizacyjnych i politycznych na obszar bezpośrednio związany z życiem oraz zdrowiem chorych.
Polacy ocenili działania rządu po kontrowersjach w Szpitalu Południowym. Jest nowy sondaż
Donald Tusk, fot. Adam Burakowski/East News
Najnowsze ustalenia Onetu dotyczą natomiast prosektorium działającego przy Szpitalu Południowym. Według informacji dziennikarzy koordynator prosektorium miał pobierać od rodzin zmarłych opłaty za wydanie ciała, balsamowanie oraz wskazanie konkretnego domu pogrzebowego. To kolejny wątek, który uderza w wizerunek placówki, ponieważ dotyczy osób znajdujących się w wyjątkowo trudnej sytuacji – rodzin żegnających swoich bliskich.
Szpital zareagował na te doniesienia, informując o natychmiastowym rozwiązaniu umowy z pracownikiem. W oświadczeniu placówka wskazała, że powodem decyzji było naruszenie dobrego imienia szpitala, brak lojalności wobec pracodawcy oraz nieposzanowanie kultu osoby zmarłej i uczuć jej bliskich. Tym samym sprawa prosektorium stała się kolejnym elementem większej afery, która – jak pokazuje sondaż – coraz mocniej wpływa także na ocenę działań rządu i premiera Donalda Tuska.