Władysław Kosiniak-Kamysz zabrał głos po nocy, w której polskie i sojusznicze lotnictwo zabezpieczało przestrzeń powietrzną kraju. Wicepremier podziękował żołnierzom i przekazał informacje o działaniach służb w województwie lubelskim.
Do incydentu doszło w nocy 30 lipca, podczas kolejnego zmasowanego rosyjskiego uderzenia rakietowego na cele w Ukrainie. Szef MON nie przesądził, czym było znalezisko ani skąd się wzięło.
Podziękowania dla żołnierzy i dowództwa
Minister obrony narodowej podsumował skalę nocnych działań i podziękował wszystkim zaangażowanym w operację.
„Niezwykle ciężka noc dla naszej obrony powietrznej, systemów obserwacji i wykrywania zagrożeń. Dziękuję gen. I. Nowakowi i @DowOperSZ, wszystkim, którzy dziś koordynowali, obserwowali, analizowali i reagowali na wydarzenia nad Ukrainą i w naszej przestrzeni powietrznej” – napisał Władysław Kosiniak-Kamysz.
Jak podkreślił, przepływ informacji przebiegał bez zakłóceń.
„Informacje były na bieżąco przekazywane i koordynowane przez odpowiednie służby, trafiły także do najważniejszych osób w naszym kraju” – dodał wicepremier.
„Trwa teraz wyjaśnianie, jaki rodzaj obiektu upadł”
Osobny fragment wypowiedzi szef MON poświęcił zdarzeniu w Tarnawie-Kolonii. To właśnie tam załoga wojskowego śmigłowca Mi-24 wskazała prawdopodobne miejsce upadku obiektu, który kilka minut wcześniej zniknął ze wskazań systemów radiolokacyjnych, zanim zdążono go jednoznacznie zidentyfikować.
„Trwa teraz wyjaśnianie, jaki rodzaj obiektu upadł w okolicach m. Tarnawa-Kolonia” – zaznaczył minister.
Wicepremier nie powiązał przy tym sprawy z rosyjskim ostrzałem Ukrainy prowadzonym tej samej nocy. Nie potwierdził również, by obiekt wcześniej naruszył polską przestrzeń powietrzną. Ustalenie jego pochodzenia i charakteru pozostawił służbom, które pracują obecnie na miejscu zdarzenia.
Niezwykle ciężka noc dla naszej obrony powietrznej, systemów obserwacji i wykrywania zagrożeń. Dziękuję gen. I. Nowakowi i @DowOperSZ, wszystkim, którzy dziś koordynowali, obserwowali, analizowali i reagowali na wydarzenia nad Ukrainą i w naszej przestrzeni powietrznej.… https://t.co/RssjKTKAec
— Władysław Kosiniak-Kamysz (@KosiniakKamysz) July 30, 2026
Zobacz też: Zapadła decyzja ws. powrotu programu CPN. Donald Tusk wskazał termin
Radary śledziły kilkanaście pocisków nad Ukrainą
„W godzinach nocnych narodowe i sojusznicze systemy rozpoznania wykryły intensywną aktywność bojową lotnictwa dalekiego zasięgu Federacji Rosyjskiej. W celu zapewnienia bezpieczeństwa polskiej przestrzeni powietrznej podwyższono gotowość bojową środków systemu obrony powietrznej, w tym par dyżurnych myśliwców oraz samolotu wczesnego ostrzegania” – podano w komunikacie.
Dyżurujące maszyny korzystały przez blisko trzy godziny ze wsparcia latającej cysterny Airbus A330 MRTT, krążącej nad południowo-wschodnią częścią kraju. Operatorzy radarów śledzili tej nocy kilkanaście pocisków nad zachodnią Ukrainą.
„Najbliżej granicy Rzeczypospolitej Polskiej znalazł się jeden z obiektów, który o godz. 3.29 zbliżył się na odległość około 5 km, po czym zmienił kierunek lotu i skierował się na wschód” – przekazało dowództwo.
Poderwany F-16, obiekt znika z radarów
Jedenaście minut później sytuacja powtórzyła się już nad terytorium Polski.
„O godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt poruszający się w kierunku zachodnim. W celu jego rozpoznania i przechwycenia w rejon skierowano dyżurny myśliwiec F-16. O godz. 3.46, przed dokonaniem jednoznacznej identyfikacji, obiekt zanikł ze wskazań systemów radiolokacyjnych” – czytamy dalej.
Wysłany do weryfikacji śmigłowiec Mi-24 wskazał prawdopodobne miejsce upadku obiektu w terenie niezabudowanym koło Tarnawy-Kolonii. Pracuje tam obecnie Naziemny Zespół Poszukiwawczo-Ratowniczy oraz właściwe służby.